_______________________________________________

zobacz pierwsz? cz??? - projekt budowy
zobacz drug? cz??? - wróg u bram
zobacz trzeci? cz??? - S-13 poluje
zobacz czwart? cz??? - ostatni rejs (wyj?cie z portu)
zobacz czwart? cz??? - ostatni rejs (ATAK)
_______________________________________________
W trakcie nocnej ?nie?ycy ca?kiem odmienne nastroje panowa?y na wrogich sobie okr?tach. Na „S-13” gor?czkowe przygotowywania do ataku i ?wiadomo?? rych?ego ataku z minuty na minut? wzmaga?y napi?cie. Przeciwnie na „Gustloffie”. Tam ka?da minuta rejsu napawa?a nadziej? na ratunek i ucieczk? przed okropno?ciami wojny. Wieczorem ka?dy dosta? przydzia? jedzenia. Po kolacji przyszed? czas na przegl?d kamizelek. Po kajutach chodzili marynarze i sprawdzali, czy wszyscy maj? za?o?one kamizelki. Nie wolno by?o ich zdejmowa?. Nie wszyscy us?uchali rozkazu. Wielu po?o?y?o je sobie pod g?ow?, by wygodniej spa?. Nie dla wszystkich te? korkowych kapoków starczy?o.

Hitler ze ?wit? na wodowaniu "Gustloffa" w Hamburgu
„Atrakcj?” tego wieczoru dla pasa?erów by?o przemówienie Hitlera emitowane przez niemieckie radio. Mowa wodza z okazji rocznicy przej?cia przez faszystów w?adzy, rozbrzmiewa?a przez wszystkie g?o?niki na pok?adzie. Na pewno nie wzbudzi?o entuzjazmu i euforii. O 21:00 panowa? na statku ju? wzgl?dny spokój. Wi?kszo?? uciekinierów po dniu pe?nym wra?e? w miar? ciep?ych przepe?nionych wn?trzach kabin, sal i korytarzy uk?ada?a si? do snu. Z powodu du?ej fali cz??? pasa?erów cierpia?o na chorob? morsk?. Wachta na pok?adzie na stanowiskach obserwacyjnych i przy dzia?kach przeciwlotniczych zmaga?a si? z du?ym mrozem pot?gowanym przez porywisty wiatr ze ?niegiem.
Niska temperatura i sztormowe fale zamieni?y górne pok?ady w lodowiska . Szalupy i ?urawiki ?odziowe, zw?aszcza z prawej burty, pokry?y si? lodem. Zbli?aj?cy si? do ?awicy S?upskiej konwój wydawa? si? by? coraz bardziej bezpieczny. Komandor Wilhelm Zahn, wojskowy szef transportu, postanowi? z pozosta?ymi kapitanami uczci? pomy?lno?? rejsu lampk? koniaku.

Wn?trze przedzia?u torpedowego w radzieckiej ?odzi podwodnej.
W tym czasie na „S-13” w rurach dziobowych wyrzutni czeka?y gotowe do odpalenia cztery torpedy. Zgodnie z zwyczajem czerwonoarmistów, nosi?y naniesione r?k? bosmana Andriej Pichut bojowe has?a. . Na pierwszej torpedzie marynarz napisa? kred? "Za Leningrad". Wybuch?a ona 26 metrów od dziobu. "Za Ojczyzn?" zgin?? mia? ?e?ski personel ze s?u?by pomocniczej w cz??ci zakwaterowany w pustym basenie otoczonym kolumnad? i przyozdobionym mozaikami. "Za Stalina" utkn??a w wyrzutni i eksplozj? grozi?a za?odze ?odzi podwodnej. Za to torpeda z napisem "Za Naród Radziecki" uderzy?a w maszynowni?, w po?owie 208-metrowego wielkiego statku.

Miejsca uderzenia torped wystrzelonych z S-13
Eksplozja pierwszej torpedy przyj?ta by?a za wybuch miny morskiej. Pe?ni?cy wacht? na mostku kapitan Weller wyda? rozkaz zamkni?cia grodzi wodoszczelnych na dziobie statku. Wybuch pierwszej torpedy rozniós? kajuty dla cywilnej za?ogi. W wi?kszo?ci sk?adaj?ca si? z chorwackich i litewskich ochotników. Zamkni?cie grodzi pozbawi?a ca?kowicie tych co prze?yli szans na wydostanie. By?a to cz??? za?ogi najbardziej przygotowanej do sprawnej ewakuacji z ton?cego statku. Ich brak bardzo spowolni? za?adunek oraz szybkie i skuteczne spuszczanie ?odzi ratowniczych.

Tysi?ce p?ytek basenowych w u?amku sekundy zamieni?y si? w kilkakrotnie liczniejsz? ilo?? ?mierciono?nych, ceramicznych od?amków.
Po 10 sekundach druga eksplozja wstrz?sn??a „Gustloffem”. Wiadomo ju? by?o, ?e to nie miny morskie ale torpedy. Zniszczeniu uleg? basen i najwi?ksze kabiny na statku, przeznaczone kiedy? na wakacyjne rejsy Hitlerjugeng i BDM. Liczne ceramiczne od?amki z fal? uderzeniow? spowodowan? 300 kilogramami trotylu, zabi?y prawie wszystkie ze 373 ?o?nierek. Prze?y?y tylko trzy junaczki, którym uda?o si? wydosta? wej?ciem awaryjnym. Trzeci wybuch po 15 sekundach przypiecz?towa?a tragedi?,
Wybuch na wysoko?ci komina ugodzi? w najbardziej newralgiczn? cz??? transportowca. Torpeda z napisem "Za Naród Radziecki" uderzy?a w maszynowni?. Torpedy, które pozbawi?y nap?du a co najgorsze energii elektrycznej, sparali?owa?y statek. Nie dzia?a?y pompy i wszystkie urz?dzenia elektryczne na „Gustloffie”. Na ca?ym statku zgas?o ?wiat?o, które spot?gowa?y panik? i szalenie ograniczy?o skuteczn? ewakuacj?.

Zniszczenie silników g?ównych, agregatów i rozdzielni energii, by?o najbardziej ?mierciono?nym ciosem z trzech , które go dosi?g?y.
Dopiero po paru minutach uruchomiono awaryjne o?wietlenie.
Trzy torpedy wybuch?y po jednej stronie burty, g??boko poni?ej linii wodnej. Trafienie w miejsce du?ych pomieszcze?, nie podzielonych sieci? ?cian dzia?owych(basenu i maszynowni), nie dawa?y ?adnych szans na utrzymanie na wodzie. Tylko dzi?ki nowoczesnej konstrukcji (podwójne dno i rozbudowany system grodzi wodoszczelnych), przy tak rozleg?ych uszkodzeniach „Gustloff” nie poszed? w ci?gu paru minut na dno.

W projekcie i podczas budowy zastosowano najnowocze?niejsze rozwi?zania techniczne, aby zapewni? bezpiecze?stwo i komfort dla podro?nych.
Gryz?cy dym eksplozji i huk wdzieraj?cej si? wody obwieszcza? najgorsze. Ton?cy statek od razu nabra? paro stopniowego przechy?u na lewa burt?. Usta?y odg?osy i wibracje pracy pot??nych silników Diesla.
Opisy piek?a Dantego s? niczym w porównaniu z tym, co zacz??o si? dzia? zat?oczonym i pogr??onych w ciemno?ciach wn?trzu „Gustloffa” . Tysi?ce ludzi wybitych ze snu w ci?gu paru sekund zamienia si? w zwierz?cy t?um, gdzie nie dzia?aj? ?adne hamulce moralne. P?acz dzieci miesza? si? z krzykiem kobiet, wielu m??czyzn ciosami toruje sobie drog?, kto ma bro? ten jej u?ywa. Kto si? przewróci?, by? zadeptany. Jedenastopi?trowy kolos wype?nia si? panik? ludzi próbuj?cych wydosta? si? na dek do ?odzi. ?eby cho? w cz??ci wyobrazi? sobie to co si? dzia?o na „Gustloffie” trzeba przywo?a? wspomnienia uratowanych pasa?erów i cz?onków za?ogi.
Oto par? z nich:
Wsz?dzie ciemno??, krzyki lamenty. Ludzie byli w szoku. Niektórzy my?leli, ?e wysiadaj?. Wychodzili z kajut z baga?ami, z tobo?kami po?ciel? na plecach - opowiada ?ucja Bagi?ska.- S?siadka najpierw dosta?a histerii, chwil? pó?niej dos?ownie na moich oczach osiwia?a. To niewiarygodne, ale jej w?osy zrobi?y si? bia?e jak ?nieg. Dosta?a ob??du. Nie poznawa?a swojego starszego syna. Tuli?a do siebie m?odszego Jurgena, a starszego Haralda odpycha?a. Ch?opak zapyta?: Dlaczego mama mnie nie chce? Odpowiedzia?am mu, ?e jego mama jest chora i ?e on musi si? ni? opiekowa?. Po wojnie dowiedzia?am si?, ?e morze wyrzuci?o cia?o starszego ch?opca na pla??. Rozpozna?a go siostra. Na pomo?cie toczy si? walka o miejsce w ?odzi ratunkowej. Ludzie ?lizgaj? si? i przewracaj? na oblodzonych deskach. "Tylko kobiety i dzieci" - wo?aj? marynarze strzeg?cy dost?pu do ?odzi. By?o jasne, ?e miejsc w szalupach jest za ma?o. - Dosz?am w ko?cu do pok?adu. Ciemna noc. W któr? stron? pój??? Kierowa?am si? nie w t?um oszala?ych kobiet i dzieci, nie ku lamentom i strzelaninie. Dzia?y si? rzeczy potworne. Sz?am do marynarzy. My?la?am, ?e za chwil? nadejdzie pomoc. W ko?cu statek tak si? przechyli?, ?e nie wida? by?o relingu i nie mo?na by?o do niego doj??. Marynarze przechodzili przez burt?. Poprosi?am, by mi pomogli. Podali mi r?ce, przesz?am i od tego momentu mam zam?t w g?owie. I wci?? s?ysz? te krzyki. Nie pami?tam nic wi?cej. Pami?tam tylko, ?e jak by?am w wodzie, to ju? dziecka nie mia?am - wspomina pani ?ucja. - Próbowa?am przez lata sobie przypomnie?: czy ja dziecko poda?am marynarzowi, kiedy pomaga? mi wej?? za relingi? Nic nie pami?tam... Kiedy mnie ocucili, okaza?o si?, ?e mam ca?e nogi podrapane do krwi. Ton?cy chwytali si? wszystkiego. Orali paznokciami.
Willi Johem, instruktor II dywizjonu, tak opisa? to, co dzia?o si? tu? po godz.21: Zdali?my wacht?. W zaciemnionych korytarzach doszli?my do kajuty. Wzi??em bochenek chleba. Chcia?em ukroi? kromk?, gdy statkiem wstrz?sn?? wielki wybuch. Morze by?o rozbujane. Na?o?y?em kalesony - dwie pary, elegancki mundur w?o?y?em do walizeczki. Okno 35 na 70 cm pokona?em jak w?gorz, skacz?c wprost do lodowatej wody. Fale dochodzi?y do trzech metrów. Jedna z nich rzuci?a mnie o okr?t. Straci?em przytomno??. Koledzy mnie wyci?gn?li. Znalaz?em si? na pontonie. W tym czasie na tym pontonie urodzi? si? zdrowy ch?opiec...
- Wyobra?my sobie dziesi?? tysi?cy osób na statku, który zbudowano dla dwóch tysi?cy. Stara?em si? dosta? do ?odzi ratunkowej, do której by?em przydzielony jako sternik. Oblega?y j? t?umy. Temperatura powietrza si?ga?a minus osiemnastu stopni. Na szcz??cie zosta?em wyci?gni?ty na tratw?. Z tratwy na ?ód?, potem na pok?ad torpedowca T 36, który podj?? z wody 564 rozbitków - tak ten koszmar wspomina Schoen.
- Pani ?ucja mia?a inne do?wiadczenia: - Kurczowo si? uchwyci?am pontonu. Ludzie na pontonie na pocz?tku chcieli mnie zepchn??, bo by?am obci??eniem. Ale po jakim? czasie mnie wci?gn?li. Czu?am, ?e zasypiam. Siedzia?am w?ród trupów. M??czyzna, który by? obok, prosi? mnie: nie zasypiaj, módl si?, rozmawiaj. Nie pami?tam, jak si? to sta?o, ?e zosta?am wyratowana. Zauwa?y? nas przep?ywaj?cy okr?t. Jak by?o dalej, znam ju? z opowiada? marynarzy, którzy mnie uratowali. Wyczuli u mnie s?abiutki puls. W oczy mi zagl?dali. Oczy podobno mia?am ju? topielca. Odzyska?am ?ycie w maszynowni. Zdj?to ze mnie mokre ubranie. By?am naga. Nie wiedzia?am, co si? dzieje. Na uspokojenie dali mi wódk?. Pali?a w gardle. Nawet nie wiedzia?am, jak si? nazywam. Jak odzyska?am ?wiadomo??, krzycza?am: gdzie jest moje dziecko?! To tak trudno wspomina?...

Bardzo realistyczny i wierny obraz ton?cego statku autorstwa J. Wróblewskiego zdobi ok?adk? ksi??ki "Zatoka Gda?ska 1945" E.Kiesera
Takich opisów i relacji zachowa?o si? wiele. Pozwoli?y one na stworzenie historii ostatniej godziny Wilhwlma Gustloffa. Ton?cy kolos z tysi?cami ludzi pozosta? sam. Na eskortuj?cym torpedowcu nie dostrze?ono ani nie us?yszano ataku torpedowego. „Löwe" pop?yn?? przed siebie obranym kursem pozostawiaj?c ton?cy transportowiec na ?ask? losu. Dopiero rozpaczliwe wo?anie radiotelegrafisty powiadomi?y go o tragedii. Dozorowiec w ciemno?ciach powróci i odszuka samotnego Gustloffa dopiero po 30 minutach. Niemcy t?umaczyli si? tym, ?e cala uwaga wachty skierowana by?a na otwarte morze. Wycie wiatru po??czone z ?oskotem atakuj?cych fal w nocnej ?nie?ycy zag?uszy? skutecznie ha?asy wybuchów.
Takie zachowanie si? torpedowca „Löwe" spowodowa?o, ze atak ?odzi S-13 przypomina? polowanie na nie broniony wielki transportowiec z nie wielkiej odleg?o?ci. Brak kontrataku torpedowca dawa? czas na rozbrojenie za?odze S-13 ?miertelnego niewypa?u torpedy na powierzchni i powolne ciche oddalenie z miejsca ataku. Ten splot okoliczno?ci by? zbawienny dla radzieckiego okr?tu podwodnego. Dla losu ludzi na Gustloffie by? zabójczy.
. Ju? po paru minutach wszyscy wiedzieli ,?e Wilhelm Gustloff za chwil? pójdzie na dno. Poch?ania? tysi?ce ton lodowatej wody prze trzy ogromne wyrwy, przechyla? si? coraz bardziej na lew? burt?.

"Gustloff" przechyla si? na lew? burt?, a jego dziób z minuty na minut? ginie w otch?ani Ba?tyku. W wizji grafika zabrak?o ciemno?ci nocy, wysokich fal i tysi?cy rozbitków.
Dlatego na pok?adzie i pod nim trwa?a co raz bardziej okrutna walka o przetrwanie. Nie by?o podzia?u na dostojników, dowódców, na kobiety i dzieci. Podzia? by? tylko jeden - na silnych i s?abych. Dzika wola ?ycia powodowa?a, ?e ludzie spychali si? do wody, a nawet strzelali do siebie. Przy schodach prowadz?cych na górny pok?ad utworzy?a si? niemal metrowa warstwa cia?, po której deptali silniejsi. Skuteczna pomoc mog?a nadej?? tylko z zewn?trz. Wybuch uszkodzi? lampy radionadajników znajduj?cych si? na najwy?szym pok?adzie. Nie dzia?aj? akumulatory. Tylko jeden nadajnik ma?ej mocy (nadajnik UKF) na pomo?cie nawigacyjnym by? sprawny. Bosman Rudolf Lange nadaje: Statek "Wilhelm Gustloff". Trzy trafienia torped?. Tonie na pozycji 55,8 Nord i 17,939 Ost. Na pok?adzie 6000 ludzi . Wzywa ratunek. To rozpaczliwe wo?anie o pomoc odebrane zosta?y na „Löwe". Radiostacja z torpedowca rozsy?a wo?anie o pomoc ju? na du?a odleg?o??. Radiotelegrafista na poszukiwaczu min M 341 te? odbiera? sygna?: SOS . Podaje go dalej. Po chwili w eterze biegn? komunikaty i wezwania o pomc dla gin?cego „Gustloffa”.

Z oryginalnych 22 ?odzi ratowniczych, na ?urawikach wisia?o tylko 12 du?ych, mog?cych pomie?ci? po 70 pasa?erów. Na "Gustloffa" zabrano wprawdzie w po?piechu dodatkowo 18 szalup 30-to miejscowych z wyposa?enia 2 ULD i 350 10-cio osobowych pontonów, jednak i tak by?o ich zdecydowanie za ma?o.
Ewakuacja na pok?adzie przebiega?a chaotycznie. W tamtych okoliczno?ciach za?oga mo?e u?y? tylko prawo burtowych szalup po pracoch?onnym oczyszczeniu z lodu. Oblodzenie szalup bardzo utrudnia?o opuszczenie na wod?. Wzrastaj?ca z minuty na minut? panika powodowa?a na wymykanie si? z pod kontroli racjonalne i planowe obsadzanie ?odzi przez marynarzy. W trakcie panicznego opuszczania jedna z nich zostaje wywrócona do góry dnem . Nast?pn? zaraz po osadzeniu na wodzie niszczy spadaj?ce dzia?ko przeciwlotnicze. Po pewnym czasie t?po przechylania na moment si? zatrzyma?o. Pozwoli?o to za?odze na skierowanie i zamkni?cie zmarzni?tych i um?czonych walk? prawie dwóch tysi?cy ludzi na ni?szym pok?adzie w celu ograniczenia zamieszania.

"Szklana p?apka" by?a grobem blisko 2 tysi?cy zamkni?tych tu ludzi. Pancerne szyby nie da?y si? wybi? nawet strza?ami z broni krótkiej . Uwi?zieni obserwowali spuszczanie szalup i skoki do wody ludzi z wy?szego pod?adu. Mogli tylko b?aga? o pomoc, stukaj?c czym si? da w du?e okna. Nikt na nich nie zwraca? uwagi.
Z oszklonej pancernymi szybami 160 metrowej promenady ratuje si? tylko kilka osób. Szklana trumna nie otwiera si? nawet po strza?ach z broni palnej i uderze? ci??kich siekier i kilofów zdesperowanych ludzi. Dopiero w trakcie toni?cia wypada par? pancernych okien daje szans? nie licznym. Szans? na ratunek daj? tylko p?ywaj?ce ?rodki ratunkowe i inne statki. Woda o temperaturze 2 stopni i mróz o temperaturze – 18 stopni zabija wi?kszo?? rozbitków w ci?gu kwadransa. Dzieci w kapokach umieraj? jeszcze szybciej. Zapami?tanym przez wielu uratowanych by? tragiczny widok przeogromnej ilo?ci malutkich cia? obróconych nogami do góry.( dzieci?ce g?owy by?y ci??sze od nóg i topi?y si? szybko w takiej pozycji).

Nieruchomy "Löwe" o?wietla ruf? ton?cego transportowca
Pierwszym okr?tem, który o 21:40 Wilhelma odnajduje jest eskortowiec „Löwe". „Gustloffa” odnajduje przy pomocy silnego reflektora. Spu?ci? linowe drabinki, z których jednak wi?kszo?? p?ywaj?cych w lodowatej wodzie rozbitków nie by?a ju? w stanie samodzielnie skorzysta?. Przyjmowanie szalup na wysokiej fali by?o bardzo utrudnione. Wcze?niejsza próba podej?cia do burty przechylonego „Gustloffa” spowodowa?a tylko ?mier? wielu rozbitków rozgniecionych przez burty okr?tów. O 21:45 odkomenderowany zostaje przez ci??ki kr??ownik "Admiral Hipper" z nowoczesny niszczycielem eskortowy „T-36”. Z pr?dko?ci? oko?o 30 w?z?ów p?dzi w stron? miejsca katastrofy. O 22:15 dociera do mocno zanurzonego i przechylonego „ Gustloffa”. Podobnie jak „Löwe" .próbuje manewru z przybiciem do ton?cego transportowca. Z podobnym skutkiem jak poprzednik. W tym czasie przyby?e kutry i ?cigacze z Ustki zaczynaj? polowanie przy pomocy bomb g??binowych polowa? na ?ód? podwodn?. T-36 s?yszy podwodn? obecno?? radzieckiej ?odzi .

Dzi?ki m?odemu kapitanowi torpedowca T-36 i ofiarno?ci jego za?ogi, 564 osoby mog?o zawdzi?cza? im ?ycie.
M?ody wówczas 27 letni kapitan Hering postanawia ustawi? si? dziobem w kierunku wroga i rozpocz?? wy?awianie rozbitków. Na T-36 dostaj? si? szalup? wszyscy czterej kapitanowie z Wilhelma Gustliffa. Nie s? nawet mokrzy. Wywo?uje to oburzenie ca?ej za?ogi niszczyciela którzy w skrajnych warunkach wyci?gaj? na pok?ad ponad pó? tysi?ca ludzi. W pi?? minut po przybyciu torpedowca o 22:20 „Wilhelm Gustloff” tonie.

Tak, weg?ug naocznych ?wiadkow, wygl?da?y ostatnie chwile "Gustloffa". Z j?kiem p?kaj?cych grodzi, hukiem i rumorem przewracaj?cych si? du?ych przedmiotów i odrywanych urz?dze? statku, ton?? on w 40-to metrowej g??bi Ba?tyku .
Chyl?c si? na lew? burt? zanurza si? dziobem w lodowatym Ba?tyku. Gdy z zadart? ruf? zaczyna nurkowa? w kierunku dna, zapalaj? si? wszystkie ?wiat?a na dot?d zaciemnionym statku . W??cza si? okr?towa syrena i miesza si? z krzykiem wzywaniem o ratunek tysi?cy g?ów na wodzie. W momencie pogr??ania si? pod woda kad?uba do??cz do tego „chóru „ g?uchy krzyk z wn?trz „Gustloffa” wci?? ?ywych pasa?erów. Po chwil nic nie zostaje z ogromnego okr?tu prócz morza czarnego od ludzi. W par? minut po tym w miejscu katastrofy pojawia si? wielki kr??ownik "Hipper"z trzema tysi?cami uciekinierów . Jego kapitan w obawie przed radzieckim okr?tem zdecydowa? jednak nie podejmowa? akcji ratunkowej. Obawie o cenny okr?t i znajduj?cych si? na nim ludzi odp?ywa.

Cie?ki kr??ownik z pe?n? moc? ponad 100-u tysi?cznokonnej si?owni ucieka z miejsca tragedii, topiac przy tym wielu ludzi.
Pracuj?ce pot??ne ?ruby wci?gaj? pod wod? i mia?d?? dziesi?tki cia? i wiele pontonów. Wkrótce odp?yw te? T-36 po rzekomym wykryciu drugiej ?odzi podwodnej, która odpala podobno dwie torpedy. Tak naprawd? na niszczycielu nie ma ju? miejsca dla uratowanych. Na miejsce dop?ywaj? nowe statki i okr?ty.

W akcj? ratownicz? w??czaj? si? niemieckie tra?owce z konwoju "Orion", p?yn?ce z Królewca do ?winouj?cia
Tra?owiec „M-341” id?cy z Królewca z uciekinierami ratuje 37 osób. O 1:30 dotar? statek „Góttingen” , spuszcza szalupy i poszukuje ?ywych ludzi, ratuj?c jeszcze 28 ludzi. Ostatnim jest przez przypadek odkryty jasnow?osy sze?ciolatek prosz?cy o zabranie z pontonu. Dziewi?? statków handlowych i wojennych uratowa?o w sumie 1252 osoby w akcji ratunkowej prowadzonej do 3:30.
2-letni Frank Michael Freymüller z Gdyni by? ostatnim rozbitkiem, którego uratowano z „Wilhelma Gustloffa”. Jego odratowaniu towarzyszy dramatyczna, powojenna ju? historia. Werner Fick, bosman z ?odzi patrolowej "PV-1703" zauwa?y? dziecko w jednym z pontonów ratunkowych.

"PV-1703" w porcie w Gdyni
Na tym samym pontonie by?a jeszcze kobieta i dziewczynka w wieku szkolnym, ale obie by?y ju? martwe. Ch?opczyk, owini?ty kocami, dawa? jeszcze znaki ?ycia. Bosman Fick po uratowaniu dziecka adoptowa? go, bo z ?on? od lat bezskutecznie starali si? o w?asne potomstwo.

Bosman Fick by? jednym z cz?onków "PV-1703" bior?cych udzia? w akcji 30 stycznia 1945 r.
Nadali mu imi? - Peter, wyjechali do Rostocku i tam rozpocz?li szcz??liwe ?ycie rodzinne. W tym czasie Herman Freymüller, niemiecki urz?dnik z Gdyni, rozpaczliwie poszukiwa? synka Michaela. Jak si? potem okaza?o tego samego, którego bosman Fick odnalaz? w pontonie ratunkowym. By?a tam ca?a rodzina Freymullera. Obok ?yj?cego jeszcze Michaela, by?y cia?a ?ony Elsy i 11-letniej córki Jutty. Rozpocz??a si? walka o dziecko, Freymuller interweniowa? nawet u w?adz NRD. S?d jednak zdecydowa?, ?e dla dobra ch?opczyka pozostanie on w rodzinie Ficków. Herman Freymuller, biologiczny ojciec jedynego uratowanego dziecka z "Gustloffa", zmar? ze zgryzoty, nie doczekawszy si? na synka. Doros?y ju? Peter Fick zmieni? nazwisko na Gust i wyjecha? z Rostocku. Nie wiadomo co si? z nim teraz dzieje.

Jedno z 98 za?wiadcze? wydanych przez kapitana stacji torpedowej "TS-2" uratowanym rozbitkom z "W.Gustloffa" 31 stycznia 1945 r.
Podobnych historii i dramatów by?o wiele. Patrz?c na list? ludzi uratowanych wi?kszo?? stanowi? zdrowi m??czy?ni i m?ode kobiety. Z ponad czterech tysi?cy dzieci prze?y?a nie wiele ponad setka, Prawie nie ma ludzi w podesz?ym wieku. Uratowane matki cz?sto nie by?y w stanie przypomnie? miejsca rozdzielenia z dzie?mi. Pozwala to nam tylko wyobrazi? si? nad tym co si? dzia?o tamtej nocy 30.01.1945 roku.
Do Gdyni przewieziono 143 trupy ,które wy?owiono na pok?ad. Jeszcze kilka tygodni po katastrofie, pla?e W?adys?awowa, Karwi, Rowów, Jastrz?biej Góry, D?bek, a? po Ustk?, us?ane by?y trupami rozbitków.

Ba?tyk jeszcze d?ugo "oddawa?" cia?a uciekinierów.
Setki cia? woda wyrzuci?a na brzeg. U?o?ono je w gdy?skiej hali targowej. Rodziny mia?y rozpoznawa? krewnych. Tych, którzy nie mieli ju? rodzin, pochowano na gdy?skim Witominie. Jeszcze przed wej?ciem do Gdyni Rosjan Niemcy postawili na cmentarzu niewielki pomniczek.

Nierozpoznane ofiary z "Gustloffa" zosta?y pochowane m.in. na gda?skim cmentarzu w Witominie.
W 1947 roku kamie? z pami?tkow? tablic? usuni?to - jako nazistowsk? pozosta?o??.
koniec cz??ci czwartej - OSTATNI REJS - AGONIA

Zobacz wszystkie cz??ci historii M/S Wilhelm Gustloff
cz??? pierwsza - projekt budowy
cz??? druga - wróg u bram
cz??? trzecia - S-13 poluje
cz??? czwarta - ostatni rejs - wyj?cie z portu
cz??? czwarta - ostatni rejs - atak
cz??? czwarta - ostatni rejs - agonia
cz??? pi?ta - wrak 1945 - 1989
cz??? pi?ta - wrak 1989 - 2005
Wilhelm Gustloff - wrak 2006
Wilhelm Gustloff - 62 lata historii grobowca - EPILOG

zobacz wszystkie tematy w dziale - WRAKI
|